Dziękuję...

Monika  •  07/02/2014  •  Komentarze

Chciałabym podziękować osobom, które w ubiegłym roku zdecydowały się składając PIT wpisać w odpowiednią rubrykę numer KRS 0000338878 oraz moje imię i nazwisko. Bardzo żałuje, że nie mogę podziękować każdemu z Was osobiście. Wiedzcie, że nie ma słów, które wyraziłyby moją wdzięczność.

Gdy zakładałam tę stronę rok temu, porównałam stwardnienie do kiepskiego prezentu urodzinowego, ponieważ choroba dopadła mnie kilka dni po 24. urodzinach. Na 25. urodziny życie też przygotowało dla mnie nietypowy prezent… Informacja dotycząca liczy osób, które przekazały mi 1% dotarła do mnie na początku października, kilka dni przed urodzinami. Dziękuję!

Jednocześnie ośmielam się prosić o pomoc także w tym roku. Pamiętajcie o mnie proszę, wypełniając swoje PIT-y.


Dziękuję także za każde dobre słowo, wszystkie SMS-y, maile, klepnięcia w plecy, trzymanie kciuków, modlitwę, dobre myśli, drobiazgi „na szczęście”, dowody pamięci… Gdy niespodziewanie otrzymuje się różaniec przywieziony z Watykanu od osoby, której się nie zna, a która kibicuje mi w walce z chorobą, to jest niesamowite! Dziękuję! Tak samo jak dziękuję za przynoszenie zdrowego soku. Albo za wyszukiwanie informacji o sposobach leczenia. Albo za telefon w piątkowy wieczór po zastrzyku, żeby spytać, jak się czuję. Albo… Nie da się wszystkiego wymienić. Nie zawsze miałam możliwość podziękować wystarczająco mocno. Dlatego, Kochani, przyjmijcie moje najserdeczniejsze podziękowania za pośrednictwem tej strony. Zarówno ci najbliżsi, dalsi i ci zupełnie obcy, którzy w jakiś sposób postanowili mi pomóc i – pośrednio – stali mi się dzięki temu bardzo bliscy. To był dla mnie bardzo ważny czas. Wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób mi w tym towarzyszyli – bardzo serdecznie dziękuję.

A co u mnie? Chciałabym napisać, że stwardnienie rozsiane nic nie zmieniło w moim życiu, ale niestety tak nie jest. Choroba zmienia naprawdę wiele. Ale z drugiej strony – wiedząc, jakie może jeszcze poczynić spustoszenia w moim organizmie, cieszę się z tego, jak jest teraz.

Dziś piątek, dzień zastrzyku. A w przyszłym tygodniu czekają mnie ważne badania… Ale wierzę, że będzie dobrze. Musi być.

PS 1% podatku na rzecz mojego leczenia przekazały w ubiegłym roku 162 osoby. To niesamowite. Naprawdę dziękuję!

comments powered by Disqus